Fairy Tail Sad Songs

https://www.youtube.com/watch?v=z7EE20_mMks&autoplej=0&kolorek=ffffff&lup=1&typek=4

czwartek, 30 października 2014

Rozdział 6 - Słabeusze

Wczesnym rankiem, Lucy obudziły pierwsze promienie słońca padające na nią i śpiącego jeszcze salamandra. Nie mogła oprzeć się pokusie, uniosła rękę i pogłaskała chłopaka po głowie. 'Ma mięciutkie włosy' zaśmiała się w duchu. Po 15 minutach ciemnooki się obudził i lekko zarumienił kiedy zdał sobie sprawę że dziewczyna głaszcze jego włosy. Lucy szybko zabrała rękę będąc bardzo zawstydzona tą całą sytuacją. Wpatrywali się tak w siebie, Natsu chciał co powiedzieć kiedy do pokoju wpadł zdyszany właściciel gospody. W jednej chwili odskoczyli od siebie jak poparzeni co skończyło się wylądowaniem na drewnianej podłodze. Gospodarz nawet nie zwrócił uwagi na to że od tak sobie wpadł do pokoju magów. 
- Mag...mag..magowie, znowu nas atakują Ci z Fairy Tail! - Wysapał. 
- Już panu mówiliśmy ONI NIE SĄ Z FAIRY TAIL. - oznajmił Natsu, trochę zirytowany że im przeszkodzono. 
- Dobrze niech wam będzie, ale ratujcie moją żonę! - Wykrzyczał a w jego oczy zaszkliły się łzami. 
Na te słowa Heartfilia i Dragneel zerwali się z łóżek, i szybko ubrali. ( Nie myślcie tylko że byli nadzy! Lucy miała piżamę dop. Aiko) Po chwili wybiegli z pokoju i stanęli przed gospodą naprzeciw nich stała czwórka magów i latający kot. Byli bardzo podobni do nich więc nie zdziwili się że zostali pomyleni. 
Z tajemniczej grupy wyszła blondynka (jednak ta miała mały biust xD dop. Sumiko). 
- Chcecie zadzierać z najlepszymi magami Fairy Tail?! - Wykrzyknęła nieznajoma - Jestem Lucy z Fairy Tail! - dodała, a w jej dłoni ukazał się mały fioletowy płomień. 
Natsu i Lucy spojrzeli po sobie i po chwili wybuchli niekontrolowanym śmiechem. Na co ta ''zła Lucy" spojrzała na nich ze zdziwieniem. 
- Ja władam magią ognia, uczył mnie sam smok! - Dodała zdezorientowana, kiedy zobaczyła że Lucy i Natsu tarzają się po ziemi ze śmiechu. 
Przed dziewczynę wyszedł mężczyzna podobny do Natsu jednak ten miał proste i długie do ramion, różowe włosy. 
- Jam jest Natsu, władający magią lodu, klękajcie przede mną. - W jego dłoni pojawił się lodowy sztylet. 
Prawdziwi magowie Fairy Tail tak się śmiali że ściskali brzuch. 
Do przodu wyszedł niski chłopak z granatowym irokezem na głowie. W jego dłoni pojawił się miecz. 
- Jestem Gray i władam magią podmiany. - powiedział tak od niechcenia. Potem wyszła urocza dziewczyna z ciągłym uśmiechem na twarzy i farbowanymi czerwonymi włosami z lokami do ramion. W jej dłoni pojawił się srebrny klucz. Wykrzyknęła: 
- Otwórz się bramo Kota: Safi! - przed dziewczyną pojawił się czerwono biały gepard z zieloną obrożą. 
Natsu i Lucy tak się śmiali że mieszkańcą oraz zakładniką szczęki opadły. Kiedy magowie się uspokoili, wstali na równe nogi, spojrzeli się po sobie i odwrócili do "niby" magów. 
Pierwsza przemówiła Lucy - Jestem Lucy i należę do najsilniejszej drużyny Fairy Tail. Jednak różnie się od was. Nie jestem fałszywką! Posługuje się  magią gwiezdnych duchów. 
Oszuści, zaczęli coś szeptać między sobą, po chwili przed Lucy stanęła "Erza".
- Walcz ze mną. I udowodnij że należysz do Fairy Tail! - Wykrzyczała czerwonowłosa, dalej się uśmiechając przyjacielsko (to trochę niepokojące dop.Aiko). Lucy stanęła naprzeciw dziewczyny i wyciągnęła złoty klucz. 
- Ty..ty posiadasz złoty klucz bram zodiaku?! - zdziwiła się, a z jej oczy można było wyczytać przerażenie, mimo iż się uśmiechała. 
-Posiadam dziesięć kluczy bram zodiaku. - dodała blondynka, na co czerwonowłosa odskoczyła jak najdalej, tym samym przywołując powtórnie geparda. 
- Otwórz się bramo byka: Taurus! - Wykrzyczała blondynka, a przed nią stanął byk. 
- Lucy~~ twoje ciałko wygląda dziś naprawdę nieziemsko! - powiedział Taurus wlepiając oczy w ciało swojej właścicielki. 
- Taurus, pokonaj tego geparda. - Powiedziała łapiąc się za głowę. 
- Dła Ciebie wszystko Lucy~~ Muuuu! - Powiedział i jednym atakiem pokonał gwiezdnego ducha przeciwniczki. 
 Ciągle uśmiechnięta dziewczyna upadłą na kolana i zaczęła płakać.
- Za jakiś czas będziesz mogła przyzwać swojego ducha, spokojnie, nie zginął. - Pocieszyła ją blondynka - A teraz przyznaj że nie należysz do naszej gildii. 
- To prawda. Okłamywaliśmy że jesteśmy najsilniejszą drużyną Fairy Tail. - przyznała czerwonowłosa. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na dzisiaj, brak weny ale mamy nadzieje że jutro pójdzie lepiej. 

środa, 29 października 2014

Rozdział 5 - Gospoda.

 Po siedmiu godzinach jazdy pociągiem, i ciągłego stękania Natsu jak to bardzo boli go brzuch... w końcu dojechali do małego miasteczka położonego w górach Hakobe. Kiedy wysiedli na miejscu czekało ich ciepłe powitanie. Wszyscy mieszkańcy wioski uciekali od przybyszy w popłochu. Zdziwieni magowie udali się do starej gospody na obrzeżu miasteczka.
W gospodzie.
Dragneel podszedł do lady przy której siedział średniego wieku mężczyzna, czytający gazetę.
- Dzień dobry. Chciałbym zarezerwować dwa pokoje jednoosobowe. Ah, tak nie wie pan co dzieje się w mieście? Kiedy z moją towarzyszką tu dotarliśmy, wszyscy uciekali w popłochu.
Mężczyzna spojrzał na chłopaka. Następnie na jego ramie na którym widniał znak gildii. Podniósł się nic nie mówiąc. Z pod blatu wyciągnął karabin i już celował w salamandra. Strzelił. Na szczęście mag ognia zdążył odskoczyć nim został postrzelony.
- Co pan wyprawia?! Oszlałeś?! - Wykrzyczał wnerwiony Dragneel. Ogień pokrył jego dłoń.
Lucy podbiegła do ciemnookiego i złapała go za kamizelkę, nakazując by się uspokoić.
- Wynocha stąd! Nie chcemy tu magów z Fairy Tail. Już nas dostaliście pieniądze! Zabraliście moją kochaną córeczkę! Czego jeszcze chcecie?! - uniósł się mężczyzna a jego emocje przejmowały kontrolę.
- Proszę zaczekać. Jakie pieniądze, jaka córka? - spokojnie zapytała się magini gwiezdnej energii.
- Jak to "jakie pieniądze?", "jaka córka?" - okradliście mnie i innych mieszkańców ze wszystkiego! - mężczyzna jeszcze bardziej się zdenerwował.
Natsu i Lucy spojrzeli po sobie pytająco.
- To prawda, jesteśmy magami z Fairy Tail, jednak jesteśmy pewni że nikt z naszej gildii nie dopuścił się tego co nam pan zarzuca. I może pan schować łaskawie tą broń? - odezwał się Dragneel.
Mężczyzna opuścił broń. Jednakże nie odłożył jej.
- Możemy usiąść, i może wytłumaczy nam pan co tu zaszło? - zasugerowała blondynka uśmiechając się przyjaźnie do nieznajomego.
Gospodarz skinął twierdząco głową i pokierował przybyszów do jednego ze stolików stojących na sali.
Po chwili magowie usiedli i wpatrywali się w mężczyznę czekając na wyjaśnienia całego zajścia.
- Mogę wam zaufać? - zapytał się po chwili ciszy, gospodarz.
- no pewnie. - uśmiechnął się Natsu, tym swoim ''firmowym'' uśmiechem.
- Od pewnego czasu, do naszego miasteczka wpadała grupa magów, nazywali siebie najsilniejszą drużyną Fairy Tail. Z tego co pamiętam byli tam... Natsu posługujący się magią lodu. Gray posługujący się mieczami. Erza magini gwiezdnych duchów. Lucy magini ognia. i czarny latający kot jak ten koło was (wskazał na Happy'ego). Co miesiąc przychodzą tu i okradają nas z pieniędzy lub kobiet robiąc z nich służące. Zabrali moją córeczkę... . - Zakończył mężczyzna ze smutnym wyrazem twarzy.
Natsu, jak i Lucy poczerwienieli ze złości na co gospodarz się wzdrygnął.
Natsu jako pierwszy postanowił zabrać głos.
- Ja jestem Natsu, to Lucy jesteśmy z grupy najsilniejszych magów Fairy Tail. Jednak ja posługuję się ogniem, a Lucy jest maginią gwiezdnej energii. To prawda w naszej grupie jest jeszcze Erza i Gray, jednak Erza posługuje się mieczami a Gray Lodem. Ci którzy was okradają nie są tym za kogo się podają. - wytłumaczył Dragneel - Zrobimy wszystko by odnaleźć tych oszustów i sprowadzić porwane osoby. - dodał.
Twarz mężczyzny rozjaśniła się.
- Jednakże, musimy sporządzić dokładną liste porwanych osób i gdzie ich ostatnio widywano. - dodała Lucy.
- Oczywiście. Dostaniecie pokój. Jednakże mamy dostępny tylko jeden małżeński. Ale wam chyba to nie przeszkodzi, jesteście ze sobą, prawda?
Na twarzy magów pojawił sie bardzo widoczny rumieniec. Na co mężczyzna lekko zachichotał. 'Jak oni mogliby być przestępcami?' zapytał sam siebie w myślach.
- N..nie.. może.. być. -  Dwójka magów wyjąkała w tym samym czasie.
Kiedy magowie kierowali się do swojego pokoju, gospodarz przekazał im że rano dostaną szczegółową listę. Po tych słowach ruszyli do pokoju.
W pokoju.
- To ja pójdę się umyć. Tylko nie podglądaj! - ostrzegła Dragneela, brązowooka.
- ok, ok. - przytaknął w odpowiedzi ciemnooki.
Po 30 minutach dziewczyna wyszła z łazienki i położyła się do łóżka. Smoczy zabójca leżał na kanapie, jednak nie mógł zasnąć ponieważ jego towarzyszka strasznie szczękała zębami i się trzęsła.
Nie wytrzymał. Wstał i podszedł do łóżka. Spojrzał na trzęsocą się dziewczynę i położył koło niej, przytulając tym samym do siebie.
- Natsu co t..ty ..robbisz? - Zapytała trzęsąca się dziewczyna. mocniej wtulając do ciepłego ciała salamandra.
- Rozgrzewam cię, tak Ci szczęka latała że spać się nie dało. - roześmiał się, czekając aż dziewczyna mu przywali. Jednak nic takiego nie nastąpiło.
- Szybko zasnęła - powiedział szeptem sam do siebie, lekko rumieniąc się. Po chwili również oddał się w objęcia morfeusza.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to koniec rozdziałku. Sumiko i Aiko mówią dobranoc ponieważ zarwały drugą nockę z rzędu. 


they don't know about us | NaLu {{SPECIAL EDITION}}

Natsu x Lucy - Endlessly - The Cab





Tak sobie z Aiko przeglądałysmy filmiki na youtube 

wtorek, 28 października 2014

Rozdział 4 - Podróż

Brązowooka stała ze spuszczoną głową przed wszystkimi magami Fairy Tail. Bała się. Bała się że jej nienawidzą. Wszyscy obecni podnieśli się ze swoich miejsc i wolnym krokiem zbliżali się do blondynki. Pierwszą osobą która stanęła naprzeciwko magini gwiezdnych duchów, była Mira, która wyciągnęła ręce do szlochającej dziewczyny i mocno ją przytuliła. Brązowooka przestała płakać. Zdziwiła ją reakcja białowłosej. Myślała że jej nienawidzą. Wszyscy w gildii podeszli do dziewczyny i ją przytulali. Prosili by nie odchodziła. Na koniec mistrz gildii, Makarov usiadł na blacie z kuflem w ręce i mocno się nad czymś zastanawiał. 
- Muszę wyjechać z miasta... - zaczęła niepewnie Lucy. Jednak Dragneel jej przerwał. 
- Lucy! Zamierzasz wyjść za mąż?! Chcesz wrócić do swojego ojca?! - Wykrzyczał zdziwiony Natsu. 
A wzrok wszystkich padł na brązowooką. 
- Nie. Odeśle list do ojca że nie wrócę i że opuściłam gildię. Nie zaatakują was. Wyjadę gdzie za miasto na rok, może dwa... albo dłużej. Zależy jak bardzo ojciec się uprze na te zaręczyny. 
Wszystkich w gildii zamurowało. 
- Musisz tu zostać! 
- Zostań z nami! 
- Nigdzie nie odchodź! 
- Poradzimy sobie z tą mroczną gildią! 
Kilka osób z tłumu się odezwało, gotując wszystkich do bitwy. W jednej chwili zrobił się straszny szum i wiwatowanie - "Poradzimy sobie z tymi cieniasami", "nie martw się Lucy, damy radę, to tylko jedna mroczna gildia" itp. 
- To nie takie proste. - przerwała magini. Teraz oczy wszystkich patrzały na blondynkę. - To wcale nie jest takie proste - kontynuowała - On ma naprawdę dużo pieniędzy, może wynająć wiele gildii, a że wynajął szakali, to wszystko potwierdza. - Brązowooka podniosła głowę, ukazując swoje załzawione oczy - Dziękuję wam, że chcecie mnie obronić. Jednak on będzie atakować aż do skutku. Nie mogę tu zostać. Żegnajcie. - Już chciała iść w stronę drzwi gildii, jednak ktoś jej to uniemożliwił. 
Dragneel złapał ją za nadgarstek i spojrzał głęboko w oczy. W tym momencie mistrz gildii zeskoczył z blatu i podszedł do Heartfili wciąż trzymanej przez Natsu. 
- To prawda. Nie możesz tutaj zostać. - Stwierdził Makarov. 
Cała gildia zawrzała głośnym - HĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ?!?!    
Natsu spojrzał się na staruszka z oburzeniem. - Jak to? - zapytał się z lekką wrogością w głosie.
- Tak to. Natsu. Lucy nie może tu zostać. Może i wygralibyśmy jedną czy dwie bitwy z rzędu. Jednakże skoro Lucy twierdzi że będą nas atakować w kółko aż do skutku... nie możemy ryzykować...
-Ale... - Natsu próbował co powiedzieć jednakże.... 
- Nawet jeśli byśmy wygrywali, to Lucy mogła by się znaleźć w jeszcze większym niebezpieczeństwie. Są różne sposoby by ją porwać. Mam inny pomysł, chcecie go usłyszeć? 
Wszyscy magowie twierdząco pokiwali głowami i nasłuchiwali co mistrz ma im do powiedzenia. (O_O oni kiedykolwiek słuchali się, bez pobicia? dop.Aiko) 
- Wyślę Lucy na kilkuletnią wyprawę w celu umocnienia jej mocy. Jednakże nie puszczę jej samą. Ktoś z gildii wyruszy z nią, kto jest chętny? - Zakończył Makarov, pytająco patrząc się na magów. 
Erza, Gray, Wendy a nawet Juvia podniosłą rękę. 
- Jeśli Gray-sama wyrusza to Juvia też chce. - Dodała magini wody. 
- Nie. Tylko jedna osoba wyruszy razem z Lucy. - Sprostował mistrz. 
- Ja idę! - pierwszy odezwał się nie kto inny jak Natsu. Wzrok wszystkich powędrował na Dragneela. - Ja pójdę razem z Lucy, Happy ty też idziesz? - Zapytał się różowo-włosy, latającego niebieskiego kota. 
- Aye! - odparł kot, zgadzając się. 
- Zgoda. - Odezwał się mistrz. - Happy będzie naszym łącznikiem. Nie będziecie mogli wracać do gildii puki nie zrobi się bezpiecznie.
- Bezpiecznie? - Natsu zapytał się jak głupi.
- Na pewno będą obserwować gildię, jełopie! - Wytłumaczył mu Gray, najprościej jak się dało.
- Aha.... czekaj! Jak mnie nazwałeś debilu?! - Wkurzył się Salamander, już szykując się do walki z magiem lodu. 
- Nie kłócić się! - Ręka mistrza powiększyła się i walnęła dwóch narwańców. 
- Aye! - Obydwoje jak poparzeni odskoczyli od siebie siadając na podłodze przed mistrzem. 
- Lucy, czy zgadzasz się na takie rozwiązanie? - Tym razem Makarov zwrócił się do magini gwiezdnej energii. 
- Oczywiście że tak!... Jednak... Natsu będzie musiał ciągnąć się za mną tyle czasu... - zaczęła blondynka.
- Lucy! Co ty gadasz ja nie muszę ja chcę! To co jak misja, tylko dużo dłuższa.... a na misjach zawsze jest zabawnie! - Dragneel uśmiechnął się tym swoim "firmowym" uśmiechem do dziewczyny. Na co ta lekko się zarumieniła jednakże nikt tego nie zauważył. - Lucy? Wszystko gra? - Zapytał się, patrząc ja blondynka chowa twarz we włosach. 
- Hai! Nawet bardzo. Arigatou! - Krzyknęła i przytuliła się do Dragneela, na co ten się zarumienił, co było widać jak cholera bo wszyscy w gildii uśmiechali się podejrzliwie, a szczególnie Mira, która miała niepokojący wyraz twarzy. 
Kiedy dziewczyna oderwała się od chłopaka, to pożegnała się ze wszystkimi w gildii i razem z Natsu i Happy'm ruszyli w stronę jej domu by mogła się spakować. A następnie poszli do domu Natsu by mógł uczynić to samo. Po godzinie byli już gotowi i czekali jadący w góry Hakobe. Na stacje odprowadzili ich Gray i Erza, oczywiście Natsu i Gray bili się bez przerwy, jednak Erza nie reagowała, ponieważ wiedziała że przez jaki czas się nie zobaczą. Kiedy nadjechał pociąg pożegnali się wszyscy i Natsu, Lucy oraz Happy wyruszyli w swoją podróż. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Dobra, dobra, wiemy że krótkie rozdziały ale będziemy je często dodawać. 
Aiko: Czasami może zdarzyć się tak że Sumiko będzie sama pisać niektóre rozdziały, bo ja nie mam neta w domu (zacofanie hard lvl). 
Sumiko: Tak, tak. Ale puki co Aiko przychodzi do mnie i razem piszemy. :3 
Zapraszamy do komentowania i wzięcia udziału w ankiecie która jest na bocznym pasku 

poniedziałek, 27 października 2014

Rozdział 3 - Prawda

Gomene, Gomene, Gomene x100000! To my, Sumiko i Aiko, wiem że dawno nie było obiecanego posta, ale nie miałyśmy internetu, (i do tego doszedł szlaban Sumiko za oceny... jest strasznie leniwa. dop.Aiko). Aiko! Nie moja wina że jestem słaba z matmy! Ale wracając do tematu. Wielkie GOMENE!!! Zaczynamy pisać 3 rozdział.   
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Lucy, obudziła się późnym rankiem, do jej pokoju wpadały jasne strumienie światła. W chwile po obudzeniu, przypomniały jej się wydarzenia z poprzedniego wieczoru. Nerwowo zaczęła rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu różowo-włosego chłopaka. 'Nie ma go' Dziewczyna zaczęła drżeć ze strachu. 
' Boję się, jeśli on wróci... Natsu!' brązowooka, zaczęła się trząść, jej ciałem wstrząsnął niepowstrzymywany szloch. Wstała niepewnie z łóżka. W tym samym czasie w kuchni coś spadło, a komuś wyrwało się głośne przekleństwo. Blondynka krzyknęła i uderzyła plecami w półkę z książkami, na co te spadły prosto na dziewczynę, która siedziała skulona na podłodze, z kuchni wybiegła jaka postać, zbliżała się do niej, mówiła coś, jednak krzyk dziewczyny wszystko zagłuszał. Złapał ją z nadgarstki i pociągnął do góry, tym samym mocno wtulając dziewczynę w swój tors. To było znajome ciepło, miłe, przyjemne. Magini zaczęła się uspokajać. 
- Lucy... wszystko gra. Jestem tu. - Dragneel szepnął do ucha, uspokojonej już Heartfili.
- Na... Natsu. Wystraszyłeś mnie! Myślałam że to znowu ON. - pociągnęła nosem. 
- Obiecałem Ci, że z tobą zostanę.
- Arigatou... 
Trwali tak w ciszy przez jakie 5 minut, Natsu chciał co powiedzieć jednakże przez okno z zawrotną prędkością wleciał, nie kto inny, jak Happy! (jak w każdym opowiadaniu NaLu musiał wpaść Happy dop.Aiko) 
- Natu, Lucy słuchajcie....! Natsu? Co ty robisz? - Zaczął kot, jednakże widząc półnagą dziewczynę okrytą szalikiem Dragneela, nie mógł nie zapytać. ( kto by nie zapytał? dop.Sumiko) 
- Bo ja tego... no! Bo Lucy.... - Próbował się wytłumaczyć ciemnooki, jednakże mu to nie wychodziło. 
- Bo Natsu mnie uratował - Wyszeptała brązowooka, na tyle aby mogli usłyszeć 
- A. - Zakończył happy dalej wpatrując się w parę stojącą przed nim, dalej trwającą w ucisku. Po chwili jednak Dragneel opamiętał się i odskoczył od blondwłosej. 
- Happy, co chciałeś powiedzieć? - Szybko, dodała Dziewczyna. 
- Ano, właśnie! Bo ja z gildii wyleciałem i was szukam!
- Ale dlaczego? - zaciekawił się salamander.
- Dzisiaj rano do gildii wpadła grupka tzw. szakali, przynieśli list zaadresowany do magini gwiezdnych duchów Lucy. Ale nazwiska nie podali, powiedzieli że to ściśle tajne. 
Lucy zamurowało. Stałą i gapiła się w podłogę. 
- Lucy? a tak właściwie jak masz na nazwisko. Nigdy nam nie powiedziałaś. - Dragneel zerknął na dziewczynę. Ta tylko odwróciła się w stronę szafy, wzięła ubrania i poszła do łazienki. Dwójka przyjaciół stała wpatrując się w zamykające się drzwi łazienki. 
- Co się jej stało? Czemu Ci szakale...? - Zastanawiał się Dragon Slayer. 

Po paru minutach, wyczekiwana dziewczyna, wyszła z łazienki i ruszyła w stronę drzwi wyjściowych. Przed domem stali Happy i Natsu którzy czekali na brązowooką. W milczeniu szli do gildii. 
Lucy otworzyła duże drzwi gildii i weszła. Na sali zapanowała cisza. Wzrok wszystkich obecnych skierowany był na maginie gwiezdnych duchów. Nie na co dzień do gildii wkraczają najemnicy mrocznej gildii i nie zostawiają listu. 
Magini przeszła przez salę i stanęła przed Mirajane która w ręce trzymała zapieczętowany list. 
- Lucy,... - wręczyła list brązowookiej. 
Ta nic nie mówiąc usiadła przy stole i otworzyła list. Wszyscy byli cicho (ta gildia potrafi tak długo milczeć? dop. Aiko). W oczach magini pojawiły się łzy. Wstrząsnęły nią dreszcze. 
- Jak on.... mógł. - Wyszeptała pod nosem. - Muszę, opuścić gildię. - Brązowooka wyszeptała pod nosem tak cicho by nikt nie usłyszał.  Jednak byłą osoba z niesamowicie wyczulonym słuchem i węchem. To pierwsze zadziałało. Jego twarz momentalnie pobladła, na co nie dało się nie zwrócić uwagi. 
- Przepraszam. Musze odejść z gildii. - Powiedziała, tyym razem już dużo głośniej, na tyle by wszyscy mogli usłyszeć. 
- Co... - Pierwszy odezwał się Natsu, podchodzący do dziewczyny. - Co się stało? Lucy! - złapał ją za nadgarstki i uklęknął przy niej. Z jej rąk wypadł, list który miał wszystko zniszczyć. Natsu, złapał go i zaczął czytać (w myślach) 
   Do Lucy Heartfili 

Lucy, minęły dwa lata od twojego zniknięcia z domu. Dałem Ci dosyć
wolnego, więc musisz wrócić do posiadłości, w przyszłym tygodniu 
odbędzie się bal z okazji twoich 17-tych urodzin. Na którym ogłosimy 
zaręczyny twoje i spodkobiercy rodziny Silver. W ciągu trzech dni musisz wrócić 
do domu, jeśli tak się niestanie, gildia Fairy Tail zostanie doszczętnie zniszczona. 

Twój Ojciec a także głowa rodziny Heartfiliów. 

Chłopak spalił kartkę w dłoniach i spojrzał się na płaczącą przednim dziewczynę. Po chwili bezruchu i niezręcznej ciszy, dziewczyna wstała i zwróciła się do wszystkich magów. 
- Przepraszam! Nikomu nie powiedziałam o moim pochodzeniu, a teraz wynikną z tego duże kłopoty, muszę opuścić miasto. Może to już za późno, ale przedstawię się jak powinnam. Jestem Lucy Heartfilia, i wywodzę się z bogatej rodziny. Uciekłam z domu dwa lata temu, ponieważ miałam się zaręczyć, jednakże nie było to jedynym powodem. Wybaczcie mi. Przez moje zachowanie gildia może zostać zaatakowana. - Dziewczyna miała spuszczoną głowę. Nie widziała wyrazu twarzy nikogo z gildii. 'Są wściekli, czy może obrzydzeni moim zachowaniem?' Pomyślała Heartfilia. Wszyscy magowie wstali i zaczęli podchodzić kolejno do blondynki. 
Byłą przestraszona. 'Nienawidzą mnie.' Tak myślała dziewczyna. Ale nie wiedziała co zaraz ma się stać. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na dzisiaj. Wiem. konczyc w takim momencie. Klawiatura nawala xD 

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 2 - Dwa lata później...

 Nad ranem Lucy obudziła się z silnym bólem głowy, leżała pod stołem w gildii, jak większość magów. Czuła ciepło wokół swojej tali. Kiedy otworzyła oczy, dostrzegła dłonie Dragneela obejmujące ją w pasie. Próbowała się wyrwać, jednak czarnooki mocniej zacisnął uścisk. Po 30 minutach bezsensownego wiercenia, dała sobie spokój i czekała aż smoczy zabójca się obudzi... *- A jeśli ktoś nas zobaczy w takiej pozycji? Zaraz spale się ze wstydu. -* Pomyślała brązowooka.
- Natsu! Natsu, obudź się! - blondynka krzyknęła do ucha Dragneelowi.
- NIE ZJADAJ MNIE! - wykrzyczał na całą gildię ciemnooki (co mu się śniło? xd) - i tym samym znalazł się w pozycji siedzącej wciąż obejmując blondynkę, na co momentalnie obydwoje spalili buraka.
Wszyscy znajdujący się w gildii stanęli na równe nogi, patrząc na parę siedzącą pod stołem. Wszyscy zaczęli gwizdać i wiwatować!
- Grzejniku! gratulacje, czyżbyś dorósł? Wątpię... - odezwał się Gray Fullbuster.
- Jak mnie nazwałeś striptizerze za pół grosza?! -Natsu, kontratakował.
Natsu i Gray zaczęli się zawzięcie bić, widząc to Erza Scarlet wkroczyła pomiędzy nich. Do zdezorientowanej blondynki podeszła, wczoraj poznana Levy - dziewczyna o niebieskich włosach, która zawsze nosi przy sobie książki.
- Lu-chan~ Chodzisz z Natsu? Myślałam że dopiero co się poznaliście. Zazdroszczę Lu-chan, mieć chłopaka w wieku 15 lat.
- Levy... to nie tak, to przypadek... niefortunny zbieg okoliczności! - Szybko wybroniła się dziewczyna, po czym wszyscy na sali ucichli i zawiedzeni postanowili zająć się swoimi codziennymi czynnościami.

Zanim dziewczyna się obejrzała, do gildii należała już od dobrych dwóch lat. Często wychodziła na misję z Grayem, Erzą, Happy'm oraz Natsu. Czasami na misję wychodziła z nimi młoda Wendy razem z Carlą, która dołączyła do gildii niecały rok temu, jest ona niebiańską smoczą zabójczynią a Carla jest Exceed'em jak Happy i Lily. Więc gildia liczyła teraz trzech smoczych zabójców.

Od jakiego czasu, coś nie dawało spokoju blondynce. Czuła że kto ją obserwuje, od kilku dni, widziała cienie podążające za nią kiedy wracała sama do domu wieczorem, jednak ostatnimi dniami było to coraz częstsze. Zaczynała się naprawdę bardzo przejmować. Na początku wmawiała sobie że jest jakaś przewrażliwiona albo ktoś dodaje jej do jedzenia grzybki halucki. Bóg jeden wie...

~~W gildii, wieczór, czas do domu!~~
Lucy Heartfilia, zbierała swoje rzeczy i już stała w drzwiach gildii, kiedy za rogiem dostrzegła jakiś ruch.
 - Tego już za wiele. - wyszeptała cicho dziewczyna. 
W tym momencie stanął za nią Dragneel. Który złapał ją za ramię. Na co dziewczyna podskoczyła przestraszona, tym samy uderzając ciemnookiego głową, prosto w podbródek. 
 - Auć! - wzdrygnął się chłopak, łapiąc za podbródek. - Bądź ostrożniejsza. - zwrócił się z wyrzutem w stronę blondynki. 
 - Gomen, ale przestraszyłeś mnie! - powiedziała dziewczyna z grymasem niezadowolenia na twarzy. 
 - Czego się tak boisz? Nie idziesz do domu? - zapytał. 
 - Trochę się boję... od paru dni ktoś mnie prześladuje. - wymamrotała blond włosa. 
 - I czego nic nie mówisz?! Odprowadzałbym Cię! - Dragneel, się trochę wkurzył  że brązowooka nie poprosiła go o pomoc. Przecież są najlepszymi Przyjaciółmi! 
 - Myślałam że tylko mi się zdawało... aj! od kilku dni mi to nie daje spokoju! - Poskarżyła się dziewczyna. 
 - Chodź, odprowadzę Cię. - Smoczy zabójca, złapał blondynkę za nadgarstek i pociągnął w stronę jej domu. 

~~Przed domem Lucy~~
 Szli w milczeniu jakieś 15 minut, puki nie zatrzymali się przed domem blondynki. 
 - Ja już będę szedł do siebie, Happy pewnie na mnie czeka. - uśmiechnął się do blondynki. 
 - Dzięki, że mnie odprowadziłeś. - podziękowała, i pomachała odchodzącemu już Natsu. 
Kiedy ten był jakiś kawałek od domu magini, usłyszał jej krzyk rodem z horroru. Słychać go było chyba na całą Magnolię. Dragneel, biegł ile sił w nogach z powrotem pod dom dziewczyny. Z jej okna wyskoczyła zakapturzona postać, ubrana w długi do ziemi czarny płaszcz z nożem w dłoni i siatką rybacką (zadurzo grzybków halucynków. dop.Sumiko). Ciemnooki nie zdążył zareagować, jednak dostrzegł na jego plecach znak szakala. Kiedy zakapturzona postać była zbyt daleko, by go gonić. Wskoczył przez okno do mieszkania dziewczyny. Kiedy ją zobaczył, przeraził się. Dziewczyna miała rozcięcie na policzku z którego lała się krew. Siedziała na podłodze cała roztrzęsiona. Z ubrania były poharatane. *- Co ten skurwiel chciał jej zrobić?!-* Natsu powiedział sam do siebie w myślach. Podszedł do niej powoli i objął ją w pasie mocno przytulając do siebie. Trzęsła się, było jej zimno, zbledła na twarzy. Chłopak zdjął swój szalik, po czym owinął nim dziewczynę. Wszedł do łazienki, by po chwili wrócić z apteczką. Nic nie mówili, trwali w ciszy. Kiedy obmył już ranę, pomógł jej wstać i usiąść na łóżku, poszedł do kuchni i wstawił wodę na herbatę. Usłyszał cichy szept, słyszalny tylko dla jego wrażliwych uszu. 
- Natsu... Natsu.. - szloch, to był szloch Lucy. 
Czarnooki wyszedł z kuchni i spojrzał na dziewczynę która teraz siedziała płacząc, i chowając twarz w dłoniach. Dragneel nic nie mówiąc usiadł koło dziewczyny przytulając ją do siebie. 
- Natsu... tak.. tak się... b-bałam... - mówiła przez szloch. 
- Już spokojnie... nic Ci nie grozi. - pocieszał ją. 
- Zostaniesz ze mną? .. dzisiaj? - zapytała trochę się już uspokajając. 
Smoczy zabójca, cały się zaczerwienił, zawstydził się :3 (ale nie szukajcie żadnych podtekstów dop. Sumiko)
- Pewnie, że zostanę. Jesteśmy drużyną, co nie? 
- Tak. 
Po pewnym czasie blondynka zasnęła, a zaraz po niej Natsu. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tym razem jestem tylko ja Sumiko, Aiko dzisiaj ze mną nie pisała. 
Zabijcie mnie za te krótkie rozdziały, jednak brak mi trochę motywacji, zapraszam do komentowania. 

sobota, 11 października 2014

Rozdział 1 - Kim jesteś?

- Hej, Natsu wstawaj! - Do ucha chłopaka, ktoś krzyczał drżącym głosem. Nie mógł wstać, całe ciało miał w głębokich ranach, a z głowy spływała lepka i gorąca ciecz. Powoli odzyskiwał świadomość. Po dłuższej chwili mógł dostrzec zarysy sylwetek, zbliżających się do niego wrogów. Happy ciągnął go za szalik, chcąc aby ten wstał i uciekał. Nadaremno... miał połamane nogi, *-To wszystko przeze mnie, gdybym był ostrożniejszy...-*  Dragneel powtarzał sobie w myślach . Kiedy wróg był już blisko, a chłopak pogodził się ze swoim losem, wokół niego i jego oprawców pojawiły się gwiazdy i planety. Kilka metrów przed nimi stała dziewczyna o złocistych włosach i pięknych czekoladowych oczach. 
 - To anioł po mnie przyszedł... - Natsu wytrzeszczył oczy na nieznajomą. 
 - Natsu... co ty bredzisz...? - Niebieski kot, dziwnie spojrzał się na ognistego towarzysza, a następnie na przybyszkę. 
 - URANO METORIA! - Krzyknęła dziewczyna, a jej oczy zabłysły złotym blaskiem i wszystkie planety i gwiazdy skierowały się w stronę wrogów, ognistego maga. I poważnie ich zraniły. 
Natsu siedział oszołomiony na ziemi, wpatrując się w upadającą na ziemię dziewczynę, po czym sam stracił przytomność. 
 Dragneel obudził się następnego dnia w szpitalnym skrzydle Fairy Tail. Na łóżku po drugiej stronie sali leżała nieznajoma dziewczyna. 
 - O! już się obudziłeś. To dobrze, ale powinieneś jeszcze trochę poleżeć. - Odezwał się głos Mirajane, która właśnie weszła do pomieszczenia. 
 - Ah, tak... Mira, kim jest ta dziewczyna... wiesz co o niej? - Natsu, tylko przez chwilę spoglądał na białowłosą dziewczynę, i z powrotem odwrócił się do nieznajomej.  
 - Hmmmm, zaciekawiony? - Mira spojrzała na Dragneela, tym swoim wzrokiem. W końcu kochała miłość (a raczej, kochała wścibiać nos w sprawy sercowe innych -,-) 
 - Nie! To nie tak - Szybko zaprotestował Smoczy zabójca - Ona mnie uratowała, dałem się nabrać na taką tandetną pułapkę, nie mogłem użyć magii. 
 - Nie. nic o niej nie wiemy, nie obudziła się ani razu, odkąd trafiliście do szpitala. 
 - Szkoda. - Czarnooki posmutniał na twarzy. 
Wydawało mu sięże skądś ją zna... tylko skąd? Chwile ciszy i rozmyśleń, przerwało nagłe ziewnięcie dziewczyny, która w jednej sekundzie usiadła na łóżku i zaczęła przecierać oczy, rękoma. Odwróciła się w stronę Dragneela i Miry. Przez chwile trwali w bezruchu. 
 - GDZIE JA JESTEM ?! - Krzyknęła brązowooka. - czekaj... widziałam że "szakle" chcieli kogo zabić... ale, użyłam metori... to byłe ty? - wskazała na chłopaka z różowymi włosami. 
 - Tak... dzięki za ratunek, wpadłem w ich pułapkę... czekaj, "szakale" wiesz coś o nich? - Dragneel z zaciekawieniem przyglądał się dziewczynie. 
 - Tak. to najemnicy, którzy zawsze noszą znak szakala na plecach, to nielegalna gildia... ale otym powiem wam później, najpierw chcę wiedzieć gdzie jestem i kim wy jesteście? 
Czarnooki uśmiechnął się na ten swój sposób, i przedstawił się. 
 - Ja jestem Natsu Dragneel. I jestem Smoczym Zabójcą. To jest Mirajane, i jest barmanką w miejscu w którym właśnie się znajdujemy, czyli gildii FAIRY TAIL. A ty?
 - Jestem Lucy He..., po prostu Lucy. Jestem magiem gwiezdnych duchów, jednak nie należę do żadnej  gildii, hę, powiedziałeś Fairy Tail? 
 - Tak, może do nas dołączysz? - Uśmiechnął się jeszcze serdeczniej. 
 - No pewnie. - Bez zastanowienia, Lucy zgodziła się na propozycję salamandra. 
 - Mira. Zrób jej znak. - Poprosił Natsu. 
Białowłosa wyszła z pokoju i po chwili wróciła ze znakiem Fairy Tail. 
 - To gdzie chciałabyś go mieć? 
 - Na dłoni. - brązowooka wystawiła dłoń barmance. 
 - Teraz jesteś pełnoprawną członkinią naszej gildii. - Mira, bardzo się ucieszyła, tak samo jak Natsu.
 - Teraz można zrobić imprezę! - Wykrzyczał czarnooki, wyskoczył z łóżka i złapał blądwłosą dziewczynę za rękę i wybiegł z pokoju w głównej sali gildii. 
Kiedy już się tam znaleźli, Natsu wykrzyczał na całe gardło:
 - Wszyscy, zamknąć się! - Wszyscy na sali ucichli, i ich oczy zwróciły się w stronę pary stojącej na schodach. - Mamy nową członkinię, Lucy! - Wszyscy zaczęli gwizdać i bić brawa. 
Mistrz gildii, stanął na stole z kuflem piwa w ręce i wykrzyczał - IMPREZA! Powitajmy moją nową córkę!- Wszyscy zaczęli skakać, wokół brązowookiej i ją witać, zabawa trwała do rana. 

☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆

To tyle na dzisiaj, wena się skończyła. xD 
Aiko: Chyba tobie leniu! 
Wcale nie jestem leniwa... no może troszeczkę. 
Aiko: Leń. 
Cicho, idź spać. To na tyle, jutro będzie kolejny rozdział :3 
Dedykujemy ten rozdział naszemu pierwszemu czytelnikowi :) 


Ohayou!

Ohayou! Ja jestem Sumiko :3 razem z Aiko postanowiłyśmy zacząć pisać opowiadania NaLu :)
Aiko: Ohayou! Przyjmujemy także zlecenia na one-shoty, nie tylko NaLu, ale jakiej pary chcecie. Jeśli kto za potrzebą to będziemy pisać + 18 gi hi hi h i
Ale z ciebie zboczuch
Aiko: Wcale nie! 
 Ok, ok ... nie przeciągając... 
Aiko: Wszelkie zlecenia na one-schoty przyjmujemy na ten e-mail : sumiko@poczta.onet.pl

Jeszcze dziś pojawi się pierwszy rozdział naszego opowiadania NaLu. Zapraszamy do czytania :3