~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lucy, obudziła się późnym rankiem, do jej pokoju wpadały jasne strumienie światła. W chwile po obudzeniu, przypomniały jej się wydarzenia z poprzedniego wieczoru. Nerwowo zaczęła rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu różowo-włosego chłopaka. 'Nie ma go' Dziewczyna zaczęła drżeć ze strachu.
' Boję się, jeśli on wróci... Natsu!' brązowooka, zaczęła się trząść, jej ciałem wstrząsnął niepowstrzymywany szloch. Wstała niepewnie z łóżka. W tym samym czasie w kuchni coś spadło, a komuś wyrwało się głośne przekleństwo. Blondynka krzyknęła i uderzyła plecami w półkę z książkami, na co te spadły prosto na dziewczynę, która siedziała skulona na podłodze, z kuchni wybiegła jaka postać, zbliżała się do niej, mówiła coś, jednak krzyk dziewczyny wszystko zagłuszał. Złapał ją z nadgarstki i pociągnął do góry, tym samym mocno wtulając dziewczynę w swój tors. To było znajome ciepło, miłe, przyjemne. Magini zaczęła się uspokajać.
- Lucy... wszystko gra. Jestem tu. - Dragneel szepnął do ucha, uspokojonej już Heartfili.
- Na... Natsu. Wystraszyłeś mnie! Myślałam że to znowu ON. - pociągnęła nosem.
- Obiecałem Ci, że z tobą zostanę.
- Arigatou...
Trwali tak w ciszy przez jakie 5 minut, Natsu chciał co powiedzieć jednakże przez okno z zawrotną prędkością wleciał, nie kto inny, jak Happy! (jak w każdym opowiadaniu NaLu musiał wpaść Happy dop.Aiko)
- Natu, Lucy słuchajcie....! Natsu? Co ty robisz? - Zaczął kot, jednakże widząc półnagą dziewczynę okrytą szalikiem Dragneela, nie mógł nie zapytać. ( kto by nie zapytał? dop.Sumiko)
- Bo ja tego... no! Bo Lucy.... - Próbował się wytłumaczyć ciemnooki, jednakże mu to nie wychodziło.
- Bo Natsu mnie uratował - Wyszeptała brązowooka, na tyle aby mogli usłyszeć
- A. - Zakończył happy dalej wpatrując się w parę stojącą przed nim, dalej trwającą w ucisku. Po chwili jednak Dragneel opamiętał się i odskoczył od blondwłosej.
- Happy, co chciałeś powiedzieć? - Szybko, dodała Dziewczyna.
- Ano, właśnie! Bo ja z gildii wyleciałem i was szukam!
- Ale dlaczego? - zaciekawił się salamander.
- Dzisiaj rano do gildii wpadła grupka tzw. szakali, przynieśli list zaadresowany do magini gwiezdnych duchów Lucy. Ale nazwiska nie podali, powiedzieli że to ściśle tajne.
Lucy zamurowało. Stałą i gapiła się w podłogę.
- Lucy? a tak właściwie jak masz na nazwisko. Nigdy nam nie powiedziałaś. - Dragneel zerknął na dziewczynę. Ta tylko odwróciła się w stronę szafy, wzięła ubrania i poszła do łazienki. Dwójka przyjaciół stała wpatrując się w zamykające się drzwi łazienki.
- Co się jej stało? Czemu Ci szakale...? - Zastanawiał się Dragon Slayer.
Po paru minutach, wyczekiwana dziewczyna, wyszła z łazienki i ruszyła w stronę drzwi wyjściowych. Przed domem stali Happy i Natsu którzy czekali na brązowooką. W milczeniu szli do gildii.
Lucy otworzyła duże drzwi gildii i weszła. Na sali zapanowała cisza. Wzrok wszystkich obecnych skierowany był na maginie gwiezdnych duchów. Nie na co dzień do gildii wkraczają najemnicy mrocznej gildii i nie zostawiają listu.
Magini przeszła przez salę i stanęła przed Mirajane która w ręce trzymała zapieczętowany list.
- Lucy,... - wręczyła list brązowookiej.
Ta nic nie mówiąc usiadła przy stole i otworzyła list. Wszyscy byli cicho (ta gildia potrafi tak długo milczeć? dop. Aiko). W oczach magini pojawiły się łzy. Wstrząsnęły nią dreszcze.
- Jak on.... mógł. - Wyszeptała pod nosem. - Muszę, opuścić gildię. - Brązowooka wyszeptała pod nosem tak cicho by nikt nie usłyszał. Jednak byłą osoba z niesamowicie wyczulonym słuchem i węchem. To pierwsze zadziałało. Jego twarz momentalnie pobladła, na co nie dało się nie zwrócić uwagi.
- Przepraszam. Musze odejść z gildii. - Powiedziała, tyym razem już dużo głośniej, na tyle by wszyscy mogli usłyszeć.
- Co... - Pierwszy odezwał się Natsu, podchodzący do dziewczyny. - Co się stało? Lucy! - złapał ją za nadgarstki i uklęknął przy niej. Z jej rąk wypadł, list który miał wszystko zniszczyć. Natsu, złapał go i zaczął czytać (w myślach)
Do Lucy Heartfili
Lucy, minęły dwa lata od twojego zniknięcia z domu. Dałem Ci dosyć
wolnego, więc musisz wrócić do posiadłości, w przyszłym tygodniu
odbędzie się bal z okazji twoich 17-tych urodzin. Na którym ogłosimy
zaręczyny twoje i spodkobiercy rodziny Silver. W ciągu trzech dni musisz wrócić
do domu, jeśli tak się niestanie, gildia Fairy Tail zostanie doszczętnie zniszczona.
Twój Ojciec a także głowa rodziny Heartfiliów.
Chłopak spalił kartkę w dłoniach i spojrzał się na płaczącą przednim dziewczynę. Po chwili bezruchu i niezręcznej ciszy, dziewczyna wstała i zwróciła się do wszystkich magów.
- Przepraszam! Nikomu nie powiedziałam o moim pochodzeniu, a teraz wynikną z tego duże kłopoty, muszę opuścić miasto. Może to już za późno, ale przedstawię się jak powinnam. Jestem Lucy Heartfilia, i wywodzę się z bogatej rodziny. Uciekłam z domu dwa lata temu, ponieważ miałam się zaręczyć, jednakże nie było to jedynym powodem. Wybaczcie mi. Przez moje zachowanie gildia może zostać zaatakowana. - Dziewczyna miała spuszczoną głowę. Nie widziała wyrazu twarzy nikogo z gildii. 'Są wściekli, czy może obrzydzeni moim zachowaniem?' Pomyślała Heartfilia. Wszyscy magowie wstali i zaczęli podchodzić kolejno do blondynki.
Byłą przestraszona. 'Nienawidzą mnie.' Tak myślała dziewczyna. Ale nie wiedziała co zaraz ma się stać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na dzisiaj. Wiem. konczyc w takim momencie. Klawiatura nawala xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz