W gospodzie.
Dragneel podszedł do lady przy której siedział średniego wieku mężczyzna, czytający gazetę.
- Dzień dobry. Chciałbym zarezerwować dwa pokoje jednoosobowe. Ah, tak nie wie pan co dzieje się w mieście? Kiedy z moją towarzyszką tu dotarliśmy, wszyscy uciekali w popłochu.
Mężczyzna spojrzał na chłopaka. Następnie na jego ramie na którym widniał znak gildii. Podniósł się nic nie mówiąc. Z pod blatu wyciągnął karabin i już celował w salamandra. Strzelił. Na szczęście mag ognia zdążył odskoczyć nim został postrzelony.
- Co pan wyprawia?! Oszlałeś?! - Wykrzyczał wnerwiony Dragneel. Ogień pokrył jego dłoń.
Lucy podbiegła do ciemnookiego i złapała go za kamizelkę, nakazując by się uspokoić.
- Wynocha stąd! Nie chcemy tu magów z Fairy Tail. Już nas dostaliście pieniądze! Zabraliście moją kochaną córeczkę! Czego jeszcze chcecie?! - uniósł się mężczyzna a jego emocje przejmowały kontrolę.
- Proszę zaczekać. Jakie pieniądze, jaka córka? - spokojnie zapytała się magini gwiezdnej energii.
- Jak to "jakie pieniądze?", "jaka córka?" - okradliście mnie i innych mieszkańców ze wszystkiego! - mężczyzna jeszcze bardziej się zdenerwował.
Natsu i Lucy spojrzeli po sobie pytająco.
- To prawda, jesteśmy magami z Fairy Tail, jednak jesteśmy pewni że nikt z naszej gildii nie dopuścił się tego co nam pan zarzuca. I może pan schować łaskawie tą broń? - odezwał się Dragneel.
Mężczyzna opuścił broń. Jednakże nie odłożył jej.
- Możemy usiąść, i może wytłumaczy nam pan co tu zaszło? - zasugerowała blondynka uśmiechając się przyjaźnie do nieznajomego.
Gospodarz skinął twierdząco głową i pokierował przybyszów do jednego ze stolików stojących na sali.
Po chwili magowie usiedli i wpatrywali się w mężczyznę czekając na wyjaśnienia całego zajścia.
- Mogę wam zaufać? - zapytał się po chwili ciszy, gospodarz.
- no pewnie. - uśmiechnął się Natsu, tym swoim ''firmowym'' uśmiechem.
- Od pewnego czasu, do naszego miasteczka wpadała grupa magów, nazywali siebie najsilniejszą drużyną Fairy Tail. Z tego co pamiętam byli tam... Natsu posługujący się magią lodu. Gray posługujący się mieczami. Erza magini gwiezdnych duchów. Lucy magini ognia. i czarny latający kot jak ten koło was (wskazał na Happy'ego). Co miesiąc przychodzą tu i okradają nas z pieniędzy lub kobiet robiąc z nich służące. Zabrali moją córeczkę... . - Zakończył mężczyzna ze smutnym wyrazem twarzy.
Natsu, jak i Lucy poczerwienieli ze złości na co gospodarz się wzdrygnął.
Natsu jako pierwszy postanowił zabrać głos.
- Ja jestem Natsu, to Lucy jesteśmy z grupy najsilniejszych magów Fairy Tail. Jednak ja posługuję się ogniem, a Lucy jest maginią gwiezdnej energii. To prawda w naszej grupie jest jeszcze Erza i Gray, jednak Erza posługuje się mieczami a Gray Lodem. Ci którzy was okradają nie są tym za kogo się podają. - wytłumaczył Dragneel - Zrobimy wszystko by odnaleźć tych oszustów i sprowadzić porwane osoby. - dodał.
Twarz mężczyzny rozjaśniła się.
- Jednakże, musimy sporządzić dokładną liste porwanych osób i gdzie ich ostatnio widywano. - dodała Lucy.
- Oczywiście. Dostaniecie pokój. Jednakże mamy dostępny tylko jeden małżeński. Ale wam chyba to nie przeszkodzi, jesteście ze sobą, prawda?
Na twarzy magów pojawił sie bardzo widoczny rumieniec. Na co mężczyzna lekko zachichotał. 'Jak oni mogliby być przestępcami?' zapytał sam siebie w myślach.
- N..nie.. może.. być. - Dwójka magów wyjąkała w tym samym czasie.
Kiedy magowie kierowali się do swojego pokoju, gospodarz przekazał im że rano dostaną szczegółową listę. Po tych słowach ruszyli do pokoju.
W pokoju.
- To ja pójdę się umyć. Tylko nie podglądaj! - ostrzegła Dragneela, brązowooka.
- ok, ok. - przytaknął w odpowiedzi ciemnooki.
Po 30 minutach dziewczyna wyszła z łazienki i położyła się do łóżka. Smoczy zabójca leżał na kanapie, jednak nie mógł zasnąć ponieważ jego towarzyszka strasznie szczękała zębami i się trzęsła.
Nie wytrzymał. Wstał i podszedł do łóżka. Spojrzał na trzęsocą się dziewczynę i położył koło niej, przytulając tym samym do siebie.
- Natsu co t..ty ..robbisz? - Zapytała trzęsąca się dziewczyna. mocniej wtulając do ciepłego ciała salamandra.
- Rozgrzewam cię, tak Ci szczęka latała że spać się nie dało. - roześmiał się, czekając aż dziewczyna mu przywali. Jednak nic takiego nie nastąpiło.
- Szybko zasnęła - powiedział szeptem sam do siebie, lekko rumieniąc się. Po chwili również oddał się w objęcia morfeusza.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to koniec rozdziałku. Sumiko i Aiko mówią dobranoc ponieważ zarwały drugą nockę z rzędu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz