Fairy Tail Sad Songs

https://www.youtube.com/watch?v=z7EE20_mMks&autoplej=0&kolorek=ffffff&lup=1&typek=4

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 2 - Dwa lata później...

 Nad ranem Lucy obudziła się z silnym bólem głowy, leżała pod stołem w gildii, jak większość magów. Czuła ciepło wokół swojej tali. Kiedy otworzyła oczy, dostrzegła dłonie Dragneela obejmujące ją w pasie. Próbowała się wyrwać, jednak czarnooki mocniej zacisnął uścisk. Po 30 minutach bezsensownego wiercenia, dała sobie spokój i czekała aż smoczy zabójca się obudzi... *- A jeśli ktoś nas zobaczy w takiej pozycji? Zaraz spale się ze wstydu. -* Pomyślała brązowooka.
- Natsu! Natsu, obudź się! - blondynka krzyknęła do ucha Dragneelowi.
- NIE ZJADAJ MNIE! - wykrzyczał na całą gildię ciemnooki (co mu się śniło? xd) - i tym samym znalazł się w pozycji siedzącej wciąż obejmując blondynkę, na co momentalnie obydwoje spalili buraka.
Wszyscy znajdujący się w gildii stanęli na równe nogi, patrząc na parę siedzącą pod stołem. Wszyscy zaczęli gwizdać i wiwatować!
- Grzejniku! gratulacje, czyżbyś dorósł? Wątpię... - odezwał się Gray Fullbuster.
- Jak mnie nazwałeś striptizerze za pół grosza?! -Natsu, kontratakował.
Natsu i Gray zaczęli się zawzięcie bić, widząc to Erza Scarlet wkroczyła pomiędzy nich. Do zdezorientowanej blondynki podeszła, wczoraj poznana Levy - dziewczyna o niebieskich włosach, która zawsze nosi przy sobie książki.
- Lu-chan~ Chodzisz z Natsu? Myślałam że dopiero co się poznaliście. Zazdroszczę Lu-chan, mieć chłopaka w wieku 15 lat.
- Levy... to nie tak, to przypadek... niefortunny zbieg okoliczności! - Szybko wybroniła się dziewczyna, po czym wszyscy na sali ucichli i zawiedzeni postanowili zająć się swoimi codziennymi czynnościami.

Zanim dziewczyna się obejrzała, do gildii należała już od dobrych dwóch lat. Często wychodziła na misję z Grayem, Erzą, Happy'm oraz Natsu. Czasami na misję wychodziła z nimi młoda Wendy razem z Carlą, która dołączyła do gildii niecały rok temu, jest ona niebiańską smoczą zabójczynią a Carla jest Exceed'em jak Happy i Lily. Więc gildia liczyła teraz trzech smoczych zabójców.

Od jakiego czasu, coś nie dawało spokoju blondynce. Czuła że kto ją obserwuje, od kilku dni, widziała cienie podążające za nią kiedy wracała sama do domu wieczorem, jednak ostatnimi dniami było to coraz częstsze. Zaczynała się naprawdę bardzo przejmować. Na początku wmawiała sobie że jest jakaś przewrażliwiona albo ktoś dodaje jej do jedzenia grzybki halucki. Bóg jeden wie...

~~W gildii, wieczór, czas do domu!~~
Lucy Heartfilia, zbierała swoje rzeczy i już stała w drzwiach gildii, kiedy za rogiem dostrzegła jakiś ruch.
 - Tego już za wiele. - wyszeptała cicho dziewczyna. 
W tym momencie stanął za nią Dragneel. Który złapał ją za ramię. Na co dziewczyna podskoczyła przestraszona, tym samy uderzając ciemnookiego głową, prosto w podbródek. 
 - Auć! - wzdrygnął się chłopak, łapiąc za podbródek. - Bądź ostrożniejsza. - zwrócił się z wyrzutem w stronę blondynki. 
 - Gomen, ale przestraszyłeś mnie! - powiedziała dziewczyna z grymasem niezadowolenia na twarzy. 
 - Czego się tak boisz? Nie idziesz do domu? - zapytał. 
 - Trochę się boję... od paru dni ktoś mnie prześladuje. - wymamrotała blond włosa. 
 - I czego nic nie mówisz?! Odprowadzałbym Cię! - Dragneel, się trochę wkurzył  że brązowooka nie poprosiła go o pomoc. Przecież są najlepszymi Przyjaciółmi! 
 - Myślałam że tylko mi się zdawało... aj! od kilku dni mi to nie daje spokoju! - Poskarżyła się dziewczyna. 
 - Chodź, odprowadzę Cię. - Smoczy zabójca, złapał blondynkę za nadgarstek i pociągnął w stronę jej domu. 

~~Przed domem Lucy~~
 Szli w milczeniu jakieś 15 minut, puki nie zatrzymali się przed domem blondynki. 
 - Ja już będę szedł do siebie, Happy pewnie na mnie czeka. - uśmiechnął się do blondynki. 
 - Dzięki, że mnie odprowadziłeś. - podziękowała, i pomachała odchodzącemu już Natsu. 
Kiedy ten był jakiś kawałek od domu magini, usłyszał jej krzyk rodem z horroru. Słychać go było chyba na całą Magnolię. Dragneel, biegł ile sił w nogach z powrotem pod dom dziewczyny. Z jej okna wyskoczyła zakapturzona postać, ubrana w długi do ziemi czarny płaszcz z nożem w dłoni i siatką rybacką (zadurzo grzybków halucynków. dop.Sumiko). Ciemnooki nie zdążył zareagować, jednak dostrzegł na jego plecach znak szakala. Kiedy zakapturzona postać była zbyt daleko, by go gonić. Wskoczył przez okno do mieszkania dziewczyny. Kiedy ją zobaczył, przeraził się. Dziewczyna miała rozcięcie na policzku z którego lała się krew. Siedziała na podłodze cała roztrzęsiona. Z ubrania były poharatane. *- Co ten skurwiel chciał jej zrobić?!-* Natsu powiedział sam do siebie w myślach. Podszedł do niej powoli i objął ją w pasie mocno przytulając do siebie. Trzęsła się, było jej zimno, zbledła na twarzy. Chłopak zdjął swój szalik, po czym owinął nim dziewczynę. Wszedł do łazienki, by po chwili wrócić z apteczką. Nic nie mówili, trwali w ciszy. Kiedy obmył już ranę, pomógł jej wstać i usiąść na łóżku, poszedł do kuchni i wstawił wodę na herbatę. Usłyszał cichy szept, słyszalny tylko dla jego wrażliwych uszu. 
- Natsu... Natsu.. - szloch, to był szloch Lucy. 
Czarnooki wyszedł z kuchni i spojrzał na dziewczynę która teraz siedziała płacząc, i chowając twarz w dłoniach. Dragneel nic nie mówiąc usiadł koło dziewczyny przytulając ją do siebie. 
- Natsu... tak.. tak się... b-bałam... - mówiła przez szloch. 
- Już spokojnie... nic Ci nie grozi. - pocieszał ją. 
- Zostaniesz ze mną? .. dzisiaj? - zapytała trochę się już uspokajając. 
Smoczy zabójca, cały się zaczerwienił, zawstydził się :3 (ale nie szukajcie żadnych podtekstów dop. Sumiko)
- Pewnie, że zostanę. Jesteśmy drużyną, co nie? 
- Tak. 
Po pewnym czasie blondynka zasnęła, a zaraz po niej Natsu. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tym razem jestem tylko ja Sumiko, Aiko dzisiaj ze mną nie pisała. 
Zabijcie mnie za te krótkie rozdziały, jednak brak mi trochę motywacji, zapraszam do komentowania. 

1 komentarz: